Robert F. Kennedy Jr. — mówi: jedzmy tłuste produkty odzwierzęce, są „super zdrowe”
Problem zaczyna się w momencie, gdy na jednym poziomie lądują:
oliwa z oliwek
masło
łój wołowy
Czyli tłuszcze o zupełnie innym profilu metabolicznym i zdrowotnym. To nie jest niuans. To jest fundamentalna różnica.
Z jednej strony autor piramidy — Robert F. Kennedy Jr. — mówi:
jedzmy tłuste produkty odzwierzęce, są „super zdrowe”
Z drugiej strony… w tych samych zaleceniach nadal widnieje:
nasycone kwasy tłuszczowe < 10% energii, bo zwiększają ryzyko chorób serca
No to jak?
Albo coś jest problemem populacyjnym, albo jest „superfoodem”.
Nie da się mieć obu narracji naraz, jeśli chcemy być uczciwi intelektualnie.
I wtedy zapala się lampka.
Aha… keto.
Czyli klasyka gatunku:
„Uważam, że keto jest dobre, więc dopasuję do tego zalecenia. Nauka? Zobaczymy, co da się z niej wyciąć pod tezę.”
I tu dochodzimy do rzeczy, która martwi mnie najbardziej — nie sama dieta keto, tylko ideologizacja żywienia.
Coraz więcej osób zaczyna wierzyć, że:
jest jedna jedyna słuszna dieta
każdy organizm reaguje tak samo
kontekst zdrowotny, metaboliczny i psychologiczny nie ma znaczenia
A to już prosta droga do żywieniowych „sekciarzy”.
Do tego dochodzi polityka.
RFK Jr. funkcjonuje dziś w tym samym nurcie co Donald Trump:
anty-establishment
„przeciw elitom”
dużo emocji, mało precyzji
narracja: „oni was okłamują, ja mówię prawdę”
Brzmi znajomo?
Bo to dokładnie ten sam mechanizm, który Trump stosował w polityce — tylko teraz przeniesiony na zdrowie i dietetykę. A to jest szczególnie niebezpieczne, bo ludzie podejmują realne decyzje zdrowotne, nie tylko ideologiczne.
Puenta?
Keto może być narzędziem.
Masło nie jest trucizną.
Oliwa nie jest magicznym eliksirem.
Ale mieszanie nauki z ideologią i polityką zawsze kończy się chaosem — i to na talerzu, i w głowie.
A Ty?
Co sądzisz o tej nowej piramidzie i całej tej narracji „antysystemowej” w żywieniu?
Daj znać w komentarzu.

Moi keto znajomi Serio... kiedy zobaczyłem najnowszą amerykańską „piramidę żywieniową”. I nie dlatego, że ktoś promuje warzywa, białko czy ograniczanie ultraprzetworzonego jedzenia — to akurat brzmi sensownie.





Dodaj swój komentarz