1. swychodzić na powietrze i uprawiać sportu! Koronawirus nie czai się na ulicach czy w dużych przestrzeniach. On czai się w skupiskach ludzi i przenosi przy ewentualnym kontakcie z chorą osobą. Jeżeli więc biegamy, jeździmy rowerem czy spacerujemy samotnie z psem, a jedyny głos jaki do nas dociera pochodzi z słuchawek w uszach, to na pewno nic nam nie grozi. To właśnie wtedy najsilniej kształtujemy swoją odporność. Tutaj nie tylko chodzi o bezpośrednią ochronę przed Koronawirusem, ale także przed innymi czynnikami chorobotwórczymi które osłabiają naszą odporność i w pośredni sposób zwiększają podatność na tą niebezpieczną infekcję.

Jak sport broni przed Koronawirusem? 

Regularny wysiłek fizyczny w ogromny sposób wpływa na cały nasz układ immunologiczny. W pierwszej kolejności stawia do gotowości żołnierzy pierwszej linii obronnej, czyli tzw. granulocyty obojętnochłonne których zadaniem jest pochłanianie i trawienie różnych drobnoustrojów. Jeden granulocyt jest w stanie pochłonąć i unicestwić nawet 20 niebezpiecznych komórek! Regularny wysiłek także bardzo szybko powiększa liczbę i aktywność komórek żernych zwanych makrofagami. Swoim wyglądem przypominają one ameby, które silnie oplatają wroga, wciągają go do swego wnętrza, a następnie rozrywają na strzępy. Jeden makrofag jest wstanie strawić ok. 100 bakterii! Uprawnianie sportu zwiększa także czujność kolejnych komórek obronnych, tzw. limfocytów pomocniczych T które nieustannie legitymują wszystkich intruzów. Kiedy stwierdzą, że napotkany gość jest niebezpieczny, bez zastanowienia wydają na niego wyrok śmierci. Ale do sfinalizowania tego wyroku potrzebują jeszcze specjalnych zabójców, którymi w organizmie są limfocyty B oraz limfocyty zabijające T. Ale ci prawdziwi snajperzy stają się aktywni głównie w organizmach, które regularnie uprawiają sport. 

Pamiętajmy, że pobudzając organizm do ruchu nieustannie szkolimy niezwykle silne i aktywne oddziały różnych komórek obronnych które każdego dnia patrolują blisko 100 tyś kilometrów naczyń krwionośnych i bronią nas przed inwazją różnych drobnoustrojów, w tym również tak niebezpiecznych intruzów jak Koronawirus. Dlatego zamiast siedzieć w dusznym mieszkaniu i karmić mózg telewizyjną paniką, pójdźmy pobiegać czy pojeździć rowerem. Wtedy odstresujemy się i damy naszym komórkom obronnym więcej potrzebnego paliwa do działania. W tym okresie naprawdę bardzo go potrzebują. Przed telewizorem i przy suto zastawionym stole jak na wojnę, na pewno go nie znajdą.